Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o filmach (12)
Bez kategorii Komentarze są wyłączone
Po długiej przerwie powraca na łamy lubiany cykl filmowych ciekawostek. Dziś między innymi: najkrótsze tytuły w historii kina, równie krótkie małżeństwa hollywoodzkie oraz garść niewykorzystanych tytułów z „Przygodami Luke’a Starkillera” na czele.
Risotto to trudna potrawa. Jeśli gotuje się za krótko, wyjdzie rosół, jeśli za długo – ryżowy klej do tapet. Tę kuchenną analogię można zastosować do literatury pięknej, zwłaszcza jeśli pisze się o Amerykanach włoskiego pochodzenia, wśród których jest także szef kuchni. Nie wiem, jak gotuje Adriana Trigiani, ale tworzenie wciągających, ciepłych i pełnych humoru historii wychodzi jej nieźle, co widać w jej najnowszej powieści „W stylu Valentine”.
Lord Dingus jako specjalista zarządzania zasobami ludzkimi.
— Potem… potem jej skóra nabrała złocistomiodowego odcienia. Brwi wygięły się w łagodne półkola, a nozdrza wzdęły lekko, zarysowały tak drapieżnie. Policzki pokrył delikatny meszek, widzialny tylko z półprofilu pod światło. Ale pal licho cielesność, nie tylko ona się liczy. Był jeszcze jej głos, z każdym dniem czystszy, silniejszy. Zdania coraz pewniejsze, wielokrotnie złożone, bon moty, metafory. A jeszcze zapach.
Przy okazji kolejnego powrotu pewnego owłosionego gościa na nasze ekrany (nie mylić z Zachem Galifianakisem), pozwolimy sobie przygotować mały ranking przemian. Przemian, które powodują panikę u fryzjera, dentysty i manikiurzystki, a nerwowe podniecenie u posiadaczy broni ze srebrną amunicją.
Nie wszystkie gry posiadają jakieś skomplikowane tło fabularne. Niektóre są po prostu tymczasowym „niezobowiązującym” zajęciem w rodzaju pasjansa czy domina. I właśnie z urozmaiconymi zasadami domina związane są „Topas” i „Zatre”.